Urlop z Marysią, Jarkiem, Adamem i nie tylko...


Aktualizacja:



Chociaż linie kolejowe do kurortów i uzdrowisk mają niewątpliwie spory potencjał, w Polsce wiele z nich, o ile nie straciło jeszcze przejezdności, musi czekać na "lepsze czasy". Przykładów zmarnowanego potencjału znalazłoby się niemało, nie tylko w górach (Karpacz, Stronie Śląskie, Świeradów Zdrój, Ustrzyki Dolne, itp.) czy nad morzem (Darłowo, Mielno Koszalińskie), lecz również w innych lokalizacjach (Busko Zdrój, Ciechocinek, Połczyn Zdrój, Spała, itp.). W tym kontekście otwarta w 1902 r. Kolej Izerska, utożsamiana dziś przede wszystkim z linią nr 311 z Jeleniej Góry przez Szklarską Porębę do granicy w Jakuszycach (i dalej do czeskiego Kořenova), miała więcej szczęścia, do czego niewątpliwie przyczynił się posiadający w naszym kraju magiczną wręcz moc "drut". Dzięki temu od z Jeleniej Góry (i dalszych miast) do stacji Szklarska Poręba Górna docierają pociągi Kolei Dolnośląskich, Przewozów Regionalnych i PKP Intercity. Co więcej, choć dla polskich przewoźników Szklarska Poręba Górna jest stacją końcową, podróż można kontynuować dzięki czeskiemu operatorowi GW Train Regio, któremu brak "drutu" straszny nie jest. Aktualnie mniej więcej co dwie godziny po wyremontowanym w latach 2009-2010 torze kursują w relacji Szklarska Poręba Górna - Kořenov i z powrotem żółte "motoraki" serii 810 o imionach Marysia (810 659-3) i Jarek (810 602-3), wzmacniane w razie potrzeby wagonem doczepnym o imieniu Adam (Btax).


Kliknij na zdjęcie i przejdź do albumu...




Powrót - Świat na szynach...